Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Posts Tagged ‘głos

Czoko Spoko

leave a comment »

Biegają i biegają, ale czasem na Jamajce ktoś zaśpiewa. Uciekając od najbardziej oczywistych przykładów skierujemy nasze uszy w stronę pana Errola Browna. Kolejny przykład faceta, z którym lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte obeszły się okrutnie pod względem przyodziewku scenicznego oraz aranżów elektronicznych.Nie ujmuje to melodiom oraz świetnemu wokalowi na którym oparł sukces swojej formacji Hot Chocolate. Zespół zawita z pewnością do Repozytorium jeszcze nie raz, dziś krótkie, niezobowiązujące wprowadzenie. W końcu jesień kładzie na nas już coraz pazerniej swoją szarą i zimną łapę. Nic tak dobrze nie rozgrzewa jak aromatyczna, gorzka, gorąca czekolada…Zacznijmy zatem od tego, naładujmy raz jeszcze akumulatory i postarajmy się wydobyć z tężejącego porannym chłodem powietrza jesienne barwy i aromaty. Wytarzajmy się w liściach, przejdźmy demonstracyjnie w krótkich galotach i nie dajmy sobie wmówić że już panie zimno, pod pierzynę i wyglądać wiosny. O zaletach konsumpcji w plenerze napojów młodzieżowych i nie tylko nawet nie wspomnę…Koniec zatem biadolenia, łyk gorącej czekolady, ogólna bóźka i spokój!

Hot Chocolate – It Started With a Kiss

Written by bzofik

poniedziałek, 3.09.2012 at 21:53

Napisane w 80s

Tagged with , , , ,

Daj się zaczarować

leave a comment »

Nie lubię Halloween i kropka, koniec tematu.

Zabobon, gusła i przesądy też staram się omijać szerokim łukiem. Spaceruję pod drabiną, maszeruję na przekór czarnym kotom, smaruję twaróg musztardą.

Ale wierzę najwidoczniej w czary i krążące po świecie czarodziejki wsączające w nasze uszy przedziwne eliksiry, stąd nie zważając na kontrowersje zaprosiłem jedną z nich do Repozytorium Oldskulu. Historia tej czarodziejki jest dość znana więc przypomnę tylko, że odkrył ją i wspomagał w początkach kariery ten pan, że jest perfekcjonistką i chce mieć pełnie kontroli nad każdym aspektem swojej twórczości, że odbyła tylko jedną trasę koncertową w początkowym stadium działalności i od lat pomimo błagań fanów na całym świecie nie zamierza tego doświadczenia powtórzyć….

Kate Bush to zagadka, czysty talent i trudny orzech do zgryzienia. Przyznaję, że na razie nie dorosłem do pełnego docenienia jej twórczości, ale jak to czasem paradoksalnie bywa, nawet artysta na wskroś awangardowy stworzy urzekający oldskul, stad jej obecność w RO. Na pewno ktoś może łatwo skrytykować ten utwór – a że egzaltowany, artystka popisuje się głosem, prezentuje się niespecjalnie w teledysku i jeszcze w warstwie tekstowej nawiązuje do jakiejś ramoty…

A z drugiej strony czytelniku (i słuchaczu) zastanów się, czy znajdziesz wśród młodych i sławnych obecnie piosenkarek takie, które same piszą, komponują, grają na instrumentach i śpiewają, przy czym robią to jeszcze dobrze i w realizacji z góry założonej koncepcji artystycznej?

Tak myślałem.

Kto jednak nie musi opierać się na racjonalnej argumentacji, niech da się zaczarować tak jak ja.

Kate Bush – Wuthering Heights

PS I żeby nie było tak zupełnie poetycko i onirycznie – proszę bardzo.

Written by bzofik

czwartek, 3.11.2011 at 22:55

Napisane w 70s

Tagged with , , ,

Lato w mieście

leave a comment »

Wielki Interpretator – taki tytuł można by mu przyznać w hierarchii światowej sceny muzycznej. Bo choć regularnie dostarczał słuchaczom swoje nowe propozycje, zapamiętany został najbardziej dzięki coverom, spośród których jeden, tak naprawdę otworzył mu drogę do wielkiej kariery. Cóż, pomogło też być w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu.

Wczoraj zaczęło się astronomiczne lato, warto przywołać jakąś stosowną piosenką. Można powiedzieć, że mam obsesję lata – a w zasadzie słońca, które nielitościwa natura pozwala nam oglądać w Polsce stosunkowo w niewielkiej ilości. Dlatego nie narzekajcie drodzy bywalcy Repozytorium Oldskulu, gdy jego promienie dadzą się wam zbytnio we znaki. Cieszcie się dotykiem naszej życiodajnej gwiazdy, straszcie szefów przychodząc w bermudach do pracy i nie dajcie się propagandzie zimy. Niech dotyk królującej obecnie pory roku przeniknie w wasze żyły i krąży po organizmie napawając optymizmem i energią do realizowania dzieł wszelakich.

Joe Cocker – Summer in the City

PS Oczywiście nie zapominamy oryginału.

Written by bzofik

środa, 22.06.2011 at 00:15

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

Cisza jest muzyką

3 komentarze

Pisząc te słowa wywołuję czarne znaki na białej stronie. Wydaje się, że tylko kropki i kreski są odpowiedzialne za komunikat…tymczasem kontekst śnieżnobiałej karty jest nie mniej istotny. Znaki graficzne nie są zawieszone w próżni, tak samo jak dźwięki, które wydobywają się z oceanu kosmicznej ciszy. I o ciszy dziś słów parę. Parę, bo nie znosi ona przecież gadulstwa. Zastanówmy się zresztą jak często pleciemy trzy po trzy bez ładu i składu. Może zamiast tego warto pomilczeć i pomyśleć?

Dokładne rozplanowanie dźwięków w piosence jest nie mniej ważne jak dobre precyzyjne operowanie ciszą i przekonać się może o tym każdy, nie tylko teoretycy muzyki klasycznej. Wystarczy przypomnieć sobie piosenki, w których puentą jest moment ciszy. Ja już mam w głowie kilka przykładów, ale zapraszam czytelników Repozytorium Oldskulu do podzielenia się swoimi typami.

A skoro mowa o ciszy i dźwięku – dziś przykład na to, że mniej znaczy nieraz więcej (oraz lepiej). Historia jest banalna – spotkali się w szkole podstawowej gdzieś w latach pięćdziesiątych. Jedne miał wspaniały głos, drugi niezwykły talent do komponowania. Połaczyli siły i stali się duetem, który do dziś zdumiewa niezwykłym sposobem wykorzystania słów, dźwięków i ciszy. Niech zabrzmi zatem ich piosenka…o ciszy, jakże by inaczej.

Simon and Garfunkel – The Sound of Silence

Written by bzofik

środa, 9.03.2011 at 18:56

Napisane w 60s

Tagged with , , , , ,

Jeszcze tutaj jestem

leave a comment »

Robisz rzecz, którą wszyscy oficjalnie uznają za słuszną. Sam ją za taką uważasz, wszem i wobec twierdzisz, że nie żałujesz. A gdybyś mógł podjąć decyzję jeszcze raz, Twój wybór byłby dokładnie taki sam

Wszystko pięknie do czasu…gdy zaczynasz żałować. Nazywasz się Jimmy, jesteś jednym z najbardziej znanych gitarzystów świata. Po tragicznej śmierci przyjaciela z zespołu podjęliście wspólnie decyzję, że zaprzestajecie działalności. Nie będzie już Led Zeppelin, zespołu przez wielu uważanego za największy. Twój inny kolega z zespołu radzi sobie świetnie na solowym poletku i odrzuca myśl o reaktywacji. Czy jedyne co Ci pozostało to snuć wspomnienia o wielkości i korzystać w końcu z zarobionych pieniędzy? W dodatku przeżyłeś właśnie dekadę, w której kariery robili ludzie nie umiejący co do zasady grać na instrumentach. Ludzie, którzy gardzili wyrafinowanymi kompozycjami i wielowarstwowymi aranżacjami jakie kiedyś układałeś. Może faktycznie czas odwiesić gitarę na kołek?

NIE!

Już ty pokażesz tym oberwańcom jak się robi muzykę. Układasz wspaniale melodie, nie boisz się mięsistej solówki. Zapraszasz do współpracy wokalistę po przejściach, ale za to obdarzonego głosem jakiego nie powstydził by się Robert. Wypuszczasz single, grasz koncerty, jesteś znów grany w radiu. Wymyśliłeś się na nowo, nie odcinając od korzeni.

Dobrze, że wciąż jesteś.

Coverdale and Page – Take Me for a Little While

Written by bzofik

środa, 29.12.2010 at 18:35

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

%d blogerów lubi to: