Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Posts Tagged ‘bas

Wątpliwe ojcostwo

leave a comment »

Jak myślicie, kiedy pojawił się pierwszy teledysk czarnego wykonawcy w MTV? W styczniu 1983 roku, 17 miesięcy po rozpoczęciu nadawania. Co więcej właściciel Epic Records musiał zagrozić, że jeśli teledysk się nie ukaże, to nie tylko wycofa z emisji piosenki wszystkich wykonawców swojej wytworni, ale upubliczni informacje na temat rasistowskich praktyk stacji.

Założyciele MTV oczywiście twierdzą, że nic podobnego nigdy nie miało miejsca. W każdym razie, zaczęli teledysk puszczać i wywindowali się tym samym do pozycji, którą zajmują teraz. Piosenką była Billie Jean Michaela Jacksona, utwór, który prawie nie wszedł na przebojowego Thrillera, bo producent uważał go za słaby.

Oprócz potężnego komercyjnego sukcesu, wokalnie wyczkana ballada o wątpliwym ojcostwie zostawiła jeszcze jeden ślad w pop kulturze. W 1983 na imprezie Motown 25 w Detroit Michael po raz pierwszy wykonał moonwalk właśnie w trakcie tej piosenki.

Michael Jackson – Billie Jean

Nie mógłbym sobie podarować, gdybym nie wrzucił też tego coveru, bez żadnych instrumentów poza gitarą, bez technik wokalnych kojarzonych z objawami chorobowymi, tylko Cornell.

Reklamy

Written by bebuk

wtorek, 11.10.2011 at 11:01

Napisane w 80s

Tagged with , , , ,

Tańcząc w świetle księżyca

leave a comment »

Mówię od razu, że to nie wpis o Toploaderze.

Chodzi za mną od pewnego czasu taka jedna piosenka i nijak się od niej uwolnić. Pobyt w domu na święta jeszcze tylko pogłębił nostalgię. A co jest w tym kawałku? Młodość, miłość, robienie głupich rzeczy, walka z rodzicami o późne powroty i wysłuchiwanie kazań na temat przyszłości, odpowiedzialności i porządnego wyglądu. Jakoś nigdy nie myślałem, że z nostalgią będę rozpamiętywał czasy, kiedy wyjście na imprezę wymagało odrobinę więcej zachodu niż wykonanie telefonu i ubranie się, a urwanie się z domu przez okno o 3 w nocy w trakcie burzy z piorunami, wydawało się całkiem normalnym pomysłem. Biedni rodzice.

Kawałek został nagrany przez Thin Lizzy, zespół, który niewątpliwie doczeka się lepszego i dłuższego trybutu na tym blogu, w 1977 roku i znalazł się na płycie Bad Reputation. Śpiewał w Thin Lizzy wtedy nieżyjący już współzałożyciel zespołu Phil Lynott, chyba najmniej irlandzko brzmiący wokalista z kraju niepomytych naczyń.

Jeszcze dwa słowa na temat procesu odsłuchiwania. Każdy kto włączy to na głośnikach laptopowych pójdzie do piekła, nie zaznawszy tego cudownego basu i saksofonu, więc ani mi się ważcie skazywać się na wieczne potępienie. Znaleźć dobre słuchawki, albo pożyczyć od kogoś jakieś głośniki 2.1 i z zamkniętymi oczami wspominać czasy, gdy o 3 w nocy człowiek sobie przypominał, że miał być na 22 w domu, a komórki nie miał albo wygodnie „zapomniał”.

Thin Lizzy – Dancing in the Moonlight

Written by bebuk

poniedziałek, 27.12.2010 at 14:18

Napisane w 70s

Tagged with , , ,

Słońca brak …

leave a comment »

Coś tak ciemno i ponuro dzisiaj. Posłuchałby człowiek czegoś pozytywnego, ale szkopuł cały w tym, że ciężko o pozytywne piosenki, od których, bądź to w warstwie tekstowej bądź muzycznej, nie bolałyby zęby. I tak próbowano nam jakiś czas temu obrzydzić jajecznicę stosując tanie sztuczki rodem z jakiegoś kuglarskiego namiotu: wtórną melodię, rymy rodem z Pielgrzymkowa i tekst refrenu na tyle prosty, żeby zaśpiewać go mogła osoba z afazją.
Nakręciłem się.
Ale co nam pozostaje? Można iść drogą pełnego zanurzenia w żenadzie, i pozwolić by umarła na zawsze pewna część nas samych, przez jednych nazywana duszą, przez innych świadomością. Można też zwrócić się ku oldskulowi.
Dzisiejszy oldskul pochodzi od zespołu Katrina and the Waves i podejrzewam, że w encyklopediach muzyki popularnej to właśnie jego zdjęcie obrazuje termin OHW. Możnaby powiedzieć, że dzisiejszy kawałek jest jedyną rzeczą, z której są znani, gdyby nie to, że w 1997 roku wygrali Eurowizję (wymowa dla oglądających Tap Madl: Jurouviźn) z jakimś tam sobie utworkiem i że kiedyś ich płyta była wsadzana do jednego opakowania z płytą Depeche Mode.
Tym niemniej, kawałek jest, oldskul jest, więc lepszych humorów w ten szary poranek życzę.

Katrina and the Waves – Walking on Sunshine

Written by bebuk

wtorek, 26.10.2010 at 10:02

Kot mentalny

leave a comment »

Dzisiejszy kawałek pochodzi z jednego z moich ulubionych albumów Maanamu pt. Mental Cut, który przyniósł nam hit Luciola, utwór, którego tytuł sprawia, że jest conajmniej dwa razy mniej znany niż powinien być.

Mentalny kot (sic!) pojawił się w roku 1984; przez Marka Jackowskiego, wtedy jeszcze męża Kory, określony mianem „najmniej ogarniętej płyty”, dał nam oprócz Lucioli takie hiciory jak Lipstick on the glass, Kreon (rewelacja!) czy tytułowego Mentalnego kota (którego, mam wrażenie, wiele osób nie docenia).

Strasznie podoba mi się w tym kawałku linia basowa — często stanowiąca tło do utworu — tutaj jest bardzo głośna i wyraźna. Do tego zaczarowane „Luciola! Luciola!” i już wiemy, że słyszymy rewelacyjny utwór.

Przy okazji, link do youtube jak widać z programu MTV Classic. Gdzie te czasy gdy to była music television?

Written by msq

Niedziela, 3.10.2010 at 18:56

Napisane w 80s

Tagged with , , ,

Hot Rod

3 Komentarze

Pewnego razu dopuściłem się stwierdzenia, że pewna doza obciachu może być wpisana w oldskul, nie definiując go oczywiście. Nad samym fenomenem rozwodził się nie będę, bo kto z nas nie obejrzał się nigdy przez ramię sprawdzając, czy na pewno jest sam w domu, gdy przy panierowaniu filetu z kurczaka, zdał sobie nagle sprawę, że kręci pupą w rytm Katriny.
Ale może to tylko ja…
Anywho, wyrazy disco i kicz pasują do siebie jak Rod i Stewart. Urodzony w Anglii Szkot imał się różnych zawodów, w tym był profesjonalny piłkarzem oraz grabarzem. W latach 60-tych występował w zespołach The Jeff Beck Group i Faces, z którymi podobno był prekursorem heavy metalu i punku, ale w pewnym momencie doszedł chyba do wniosku, że kokaina na drzewach nie rośnie i postanowił zmienić target na bardziej mainstreamowy. A tak naprawdę, kto jest bardziej mainstreamowy, niż gospodynie domowe, te kłębki uczuć matczynych i przepisów na ciasta, potajemnie marzące o niegrzecznym eks-futboliście/grabarzu z twardym podłużnym przedmiotem w imieniu, śpiewającym o rzeczach, do których rumienienie się może być jedynym komentarzem. A filet się panieruje i pupa chodzi.
Utwór Da Ya Think I’m Sexy, refren którego jest jakoby plagiatem, pochodzi z 1978 roku i wszystko z nim związane, od „niegrzecznej” pisowni tytułu, przez klip, po ultra-alkowową pracę sekcje rytmicznej, promieniuje seksem oldskulem.

Written by bebuk

sobota, 2.10.2010 at 17:00

Napisane w 70s

Tagged with , , , , ,

%d blogerów lubi to: