Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Archive for Maj 2011

Ścieżka dźwiękowa przez Stumilowy Las

with one comment

Tak się jakoś dziwnie składa, że zdarzają nam się okresy, gdy na Repo nie pojawia się nic polskiego. Natomiast, kiedy już zaczynamy to ciężko przestać.

Dla polskich artystów sukces międzynarodowy wydaje się czymś niemalże kompletnie nieosiągalnym. Niszowe Vadery, Behemothy czy Riverside’y niestety nie mają większych szans wypłynąć na mainstreamowe wody, chociaż sukces drugiej części Wiedźmina być może tym ostatnim nieco to ułatwi. Tym bardziej cieszy, że piosenka polskiej artystki została uznana przez wytwórnie filmów Walta Disneya. Najnowsze dzieła owej wytwórni nie powalają na kolana, ale mają panowie na koncie parę wieczorów spędzonych przeze mnie z nosem wklejonym w ekran.

Wspomniany sukces stał się udziałem Edyty Bartosiewicz i piosenki WItaj w moim świecie, która została wybrana do promocji nowej odsłony Kubusia Puchatka i wraz z przygodami misia o bardzo małym rozumku zostanie przetłumaczona na inne języki. Wreszcie to nas nieudolnie przetłumaczą, a nie na odwrót.

Pani Bartosiewicz wróciła po 10-letniej nieobecności przerwanej krótkim epizodem, o którym chyba lepiej zapomnieć. Walczyła z problemami zdrowotnymi i osobistymi ale miejmy nadzieję, że zdobywczyni 5 Fryderyków, 7 Platynowych Płyt powróci na dobre. Szkoda byłoby znowu stracić artystkę, która ma na koncie tyle przebojów (w sumie 16 pierwszytch miejsc Listy Przebojów Trójki) i zostawiła tak głęboki ślad na polskiej kulturze.

Edyta Bartosiewicz – Ostatni

Written by bebuk

poniedziałek, 30.05.2011 at 20:52

Napisane w 90s

Tagged with , , , ,

Tam tyle kobiet…

leave a comment »

Kobiety zazdrość mają wbudowaną jako moduł standardowy, to pewne jak 2 + 2 = 4. Każdy facet co najmniej raz miał się z pyszna, kiedy to musiał tłumaczyć się z „żurawia” za jakąś dzi…. kobietą, kiedy jak skończony idiota wspomniał o znajomej w nieodpowiednim momencie, kiedy jak cymbał nie zdał szczegółowej relacji ze spotkania z, najwyraźniej, niewłaściwą kobietą.

Co ciekawe płeć piękna ma tego pełną świadomość, bo skąd na przykład biorą się grupy na fejsbuku typu „nie jestem zazdrosna, po prostu wkurza mnie ta głupia szmata”. Innym przykładem takiej świadomości jest dzisiejszy kawałek. Próżno szukać w tym utworze rozbudowanych, pięknych aranżacji, nie ma porażających solówek. Jest za to prosty riff. I niesamowity tekst. W mojej skromnej opinii jest to jeden z najpiękniejszych dowodów na wspomnianą wbudowaną zazdrość. Tylko dwie minuty i dwie zwrotki, a przekaz jest tak pełny, w 100% oddaje zawiść szalejącą w głowie Nosowskiej, kiedy boi się o faceta, którego „w myślach gwałci każda kobieta”. Z każdego wersu płynie rzeka nienawiści, z jednej strony do potencjalnych rywalek, które na każdym kroku tylko czyhają, żeby usidlić, z drugiej zaś do ukochanego, który na pewno wykorzysta każdą nadarzającą się okazję.

Hey — Zazdrość

P.S. Teledysku brak, ale za to w 35 sekundzie są bardzo ładne oczy :-)

Written by msq

piątek, 27.05.2011 at 22:43

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

Nadchodzą letnie noce

leave a comment »

To już, nim się obejrzeliśmy nieśmiałe podchody  pogodnych dni przekształciły się w inwazję promieni słonecznych. Powietrze się zagęściło, tak że trudno już zasnąć wieczorem, gdy na mieście i jego mieszkańcach spoczywa ciepły koc nie dający wytchnienia betonowo-asfaltowej dżungli. Pierwsze skojarzenie – długie godziny nocnego słuchania muzyki. Na wiele sposobów – z rzeżącego walkmana, buczącego zestawu stereo, małego radyjka. W budujących poczucie intymności i słuchawkach, czy może otulony przez łagodne pulsowanie głośników. Noc nabiera innej barwy, gdy jej kolorem staje się jasnosłyszana muzyka.

Drugie, nie mniej znaczące skojarzenie – Hiszpania, w tym momencie, gdy ciało i umysł przyzwyczajają się do wysokich temperatur i nie traktują ich jedynie jako katorgi i anomalii.

Pora na muzyczna klamrę dwóch wrażeń będącą bohaterką dzisiejszego odcinka Repozytorium. Instrumentalny utwór zespołu Maanam, niosący zarazem ciemność nocy, tęsknotę za odległym miejscem i poczucie przenikającego ciało ciepła.

Wiosna się skończyła, otwórzcie okna i wpuśćcie ciepła letnią noc do waszych domostw, ugościcie ją muzyką.

Maanam – Espana Forever

Written by bzofik

środa, 25.05.2011 at 22:57

Napisane w 80s

Tagged with , , ,

Możliwości są nieskończone

leave a comment »

Urodź się w Szkocji, graj muzykę, próbuj zdobyć kontrakt dla swojego zespołu, zasmakuj porażki, rozpocznij karierę solową, zbuduj własne studio, nagraj przebój, produkuj płyty między innym dla The Proclaimers, ożeń się z swoim menadżerem, doznaj wylewu i w jego następstwie afazji, która ograniczy twój słownik do tak, nie, imienia żony i frazy możliwości są nieskończone, wydobrzej, graj w serialach, wydaj książkę z ilustracjami, odbierz nagrodę Ivor Novello, a wszystko to jak pracodawca (NSFW). Rób co chcesz, a i ta będą mylić cię z Iggim Popem.

Tak w trainspottingowym skrócie wygląda życiorys Edwyna Collinsa, bohatera dzisiejszego oldskulu. Edwyn jest autorem przeboju z 1994 umieszczonego na liście 100 największych zespołów jednego hitu stworzonej przez VH1. Piosenka ta została napisana jako hołd dla Iggiego Popa, więc można powiedzieć, że Szkot sam jest sobie winien, że internety mylnie przypisują autorstwo Ojcu Chrzestnemu Punku. Cóż powiedzieć, głos jest bardzo podobny.

Edwyn Collins – A Girl Like You

Written by bebuk

poniedziałek, 23.05.2011 at 21:02

Kobieta wiecznie młoda

leave a comment »

Blondie. Jako zespół reprezentant okołopunkowej sceny muzycznej, potem grający muzykę popularną. Jako osoba: słynna Deborah Ann Harry a.k.a. Debbie Harry. Kobieta, która się nie starzeje. Urodzona w 1945 roku piosenkarka założyła zespół wraz z gitarzystą Chrisem Steinem. Ich kariera trwała niecałą dekadę, po czym zespół rozpadł się po wydaniu 6 albumów. Rozpadł się z różnorakich powodów, jednym z nich było zapewne parcie na karierę solo Debbie.

Najbardziej znany przebój, „Heart of Glass” został nagrany przez nich jeszcze w latach 70. Wtedy grupa obracała się w kręgach niezależnych, pokazując sie w takich miejscach jak słynne nowojorskie CBGB’s. W tym samym czasie gościli tam Ramones, Misfits, Patti Smith i inni słynni reprezentanci punku i pochodnych gatunków. Popowe brzmienie „Heart of Glass” co prawda uczyniło zespół dużo bardziej znanym i rozpoznawalnym w szerokim świecie, ale spadły ich notowania wśród zespołów z gatunku new–wave/punk. Brzmiący bardzo disco–like kawałek został uznany jako pójście w mainstream, tak bardzo przez nich znienawidzony.

Blondie reaktywowało się pod koniec lat 90. i wypuściło znany przebój „Maria”, na wydanie czeka ich nowy album „Panic of Girls”, ale wydaje się, że czas zespołu już minął. Cóż, reaktywacje rzadko się udają.

Blondie — Heart of Glass

P.S. Radiowa wersja kawałka została troszkę „ugrzeczniona” i z wersu Soon turned out to be a pain in the ass zrobił się wers Soon turned out I had a heart of glass. Media nie były tak odważne jak teraz.

Written by msq

sobota, 21.05.2011 at 12:59

Napisane w 70s

Tagged with , , , ,

Samobiczowanie codzienne*

leave a comment »

Dzień zaczął się od słońca i głębokiego oddechu świeżym powietrzem – najwidoczniej jeszcze żyjesz. Wstałeś, zupełnie bez problemów, o własnych siłach. Wyciągnąłeś z jednego prostopadłościanu coś, co podgrzałeś na innym prostopadłościanie i tym czymś zaspokoiłeś głód – punkt dla Ciebie. Byłeś w stanie popatrzeć w swoje odbicie w lustrze bez wstydu, nie każdemu się to zdarza…

A jednak jesteś chory, wirus atakuje z ukrycia, a nosicieli nieprzeliczone tłumy. Za chwilę ich spotkasz…i sam łatwo poddasz się tej niezdrowej atmosferze. Twój mózg, który przy sprzyjających okolicznościach mógłby wymyślić lekarstwo na jakąś chorobę, albo przynajmniej ułożyć wierszyk ze słowem „rekin”, zaraz utopi się w zaropiałym strumieniu pytań i niedomówień. Czemu on wciąż mnie pyta ile zarabiam? Skąd wytrzasnąć lepszy samochód? Jak być jedynym, który wciąż nie ma własnego mieszkania? Kiedy będzie mnie stać na wakacje za granicą, tak jak ją? Czemu czuję, że nawet nie mogę się z nimi porównać? Czy tylko mnie się wydaje, że naprawdę liczy się tylko kto ile ma? Czy naprawdę liczę się tylko jeśli dużo mam? W końcu to świat oparty na współzawodnictwie. Szkoda że takim.Chyba gra nie jest warta świeczki.

Depeche Mode – Everything Counts

* Być może tylko autora wpisu…czy aby na pewno?

Written by bzofik

środa, 18.05.2011 at 22:51

Juwenilia, juwenilia, kto nie tworzy…

leave a comment »

Osoby, którym nieznany jest wyraz juwenilia, informuję, że nie oznacza tego samego co juwenalia, a zmiana w zaledwie jednej samogłosce oznacza różnicę między młodzieńczymi utworami, a tą porą roku, kiedy w Krakowie gra Hey, Coma i Kazik/Kult a studenci podpalają maluchy i wymiotują dużo.

W Stanach wylęgarnią młodych talentów jest Klub Myszki Miki. W tym właśnie programie zaczynały swoje kariery gwiazdki zarówno muzyki, wymieńmy choćby Britney, Christinę Aguilerę czy Justina Timberlake’a, jak i kina, choćby Ryan Gosling. W Polsce taką wylęgarnią jest zespół Fasolki, z których pochodzą znane wielbicielom seriali Joanna Jabłczyńska czy Monika Mrozowska, czy też zaskakująco dobrze znana za granicą Izabella Miko. Do tego dorzucić możemy jeszcze Natalię Kukulską, w której przypadku akurat nie wiadomo, czy bardziej powinna się sromotać początkami, czy też, nieuchronnym końcem kariery.

Bohaterka dzisiejszego oldskulu w rozpoczęciu kariery muzycznej nie pomogli ani rodzice ani wytwórnia bajek dla dzieci i popeliny dla co głupszych nastolatków. Björk, bo o niej mowa, wydała swój pierwszy album w wieku lat 12. Z pomocą szkoły muzycznej udało jej się dostać do radia z coverem I Love to Love (czy tylko mnie przypomina ona na zdjęciu z tego klipu dziecko kukurydzy?) i rok później wydać album Björk, na którym znalazły się także covery The Beatles i Steviego Wondera. Album sprzedał się w nakładzie 7000 sztuk. Dla porównaniu w Polsce trzeba sprzedać 15000, żeby dostać złotą płytę. Potem była przerwa i Björk solo powróciła dopiero na początku lat 90-tych i do teraz nagrywa płyty, gra w filmach i wspomaga produkcyjnie innych artystów.

Dzisiejszy oldskul powstał w Niemczech w 1948, gdzie wykonywany był przez Horsta Wintera, potem przeniósł się do Ameryki, gdzie znany był jako Blow a Fuse i w 1995 z Islandii trafił pod strzechy całego świata.

Björk – It’s Oh So Quiet

Written by bebuk

poniedziałek, 16.05.2011 at 20:43

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

%d blogerów lubi to: