Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Posts Tagged ‘cycki

Co miała Baśka?

leave a comment »

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest jedna, nawet jeśli u poznanych w prawdziwym życiu Basiek wspomniana drugorzędna cecha płciowa nie mogła raczej pretendować do bycia zaklasyfikowaną w efemerycznej kategorii „fajnych”.

W 2001 roku powrócił na sceny Sopotów i Opoli zespół Wilki. Przerwę miał dość długą, 6 lat, i zarówno sceny na których ponownie się znalazł nie przypominały w niczym tych z początku lat 90-tych, a i sam zespół już nie był tym co dawniej. Stał się wulgarnym odbiciem swojego poprzedniego wcielenia. Z nostalgii za straconą dzieciństwem i niewinnością zostały lista seksualnych podbojów porównywanych do jednostek morskich (może to ze względu na wysoką wyporność). Z Carpe Diem i niepokornej pochwały sybarytyzmu pozostały piosenki do kotleta i kielonka.

Cóż, jak byliśmy młodzi wszystko wydawało się lepsze.

(stare, dobre) Wilki – Cień w dolinie mgieł

Reklamy

Written by bebuk

poniedziałek, 1.08.2011 at 16:02

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

Tajemnica długowieczności

with one comment

Jaka jest tajemnica nieśmiertelności nie wie nikt. Naukowcy badający telomery są w tej chwili w stanie odwrócić proces starzenia u myszy, a młodzi ludzie nienawistnie wyczekują chwili, gdy nijak nie będzie można sobie usiąść w tramwaju i niedzielny rosół będzie musiał być ustawowo podawany o 12. Póki co nam, zwykłym śmiertelnikom, nie pozostaje nic jak tylko gdybać na podstawie dowodów anegdotycznych.

Poniższa lista przedstawia subiektywnie wybraną grupę żyjących długowiecznych muzyków wraz z datą rozpoczęcia działalności muzycznej.

Aretha Franklin 1956-
Paul McCartney 1957-
Tina Turner 1958-
Stevie Wonder 1961-
Eric Clapton 1962-
Keith Richards 1962-
Elton John 1964-
Cher 1965-
Robert Plant 1966-
Jon Anderson 1968-
Ozzy Osborne 1968-

Z powyższych danych można wysnuć przeróżne wnioski. Może długość życia jest wprost proporcjonalna do wielkości miseczki, może to kwestia diety, może kwestia unikania promieni słonecznych (sorry). Może konserwują heroiczne dawki substancji smolistych, może k0kainy, a może nietoperzego mięsa. Może życie wieczne dają młode kobiety, a może też młodzi mężczyźni.

I tak pośród miliona domniemywań pozostaje jeden wniosek – oldskul nie tylko wydłuża życie, ale też zachowuje ducha i ciało w wiecznej młodości (to drugie we współpracy z botoksem i na przekór czarodziejce-gorzałce).

Przykład chyba najbardziej dobitny.
Lata 90-te, w organizmy repozytorów wkradają się hormony i, męcąc rozum, kradnąc duszę, każą wzdychać do kobiecych kształtów. Jak trzeci repozytor, nie wiem, ale dwóch z nas wzdychało wtedy do pewnej pani, której gwałt zbiorowy na statku wypełnionym niewyżytymi marynarzami niestrasznym był. Nie wiedzieliśmy, że wzdychamy do kobiety, która mogłaby być naszą babcią. Z wydanej w 1989 roku (w wieku lat 43) płyty Heart of Stone, Cher – If I Could Turn Back Time.

Written by bebuk

środa, 8.12.2010 at 00:45

Napisane w 80s

Tagged with , ,

Łyżka dziegciu w beczce miodu.

leave a comment »

Jest czasami tak, że artystę, głos czy cały gatunek może obrzydzić jeden kawałek, wałkowany ad nauseam i, wynikającej z krańcowego odwodnienia organizmu powyższym, mortem defectatum. A jakaż inna okazja jest lepsze niż święta na odkurzenie leżącego na zapleczu brokatowego syfu. Tylko wziąć odkurzacz, zmienić 09 na 10, maznąć farbą i jest jak nowy. No i płyta też jest co ją sprzątaczka na półce z chemikaliami znalazła. W zeszłym roku cały grudzień obleciała to i w tym da radę. Zresztą ten pierwszy kawałek Łama, czy jakoś tak, to chyba ludzie znają i lubią, prawda?
NIE! NIE! NIE! i jeszcze raz nie!

Bracia i siostry, tak nie musi być. Święta i Wham! nie muszą być jak Freeman i łom. Na dobry początek możemy nie brać udziału w pseudo-ironicznym nakrecaniu tej szopki.

Najbardziej poszkodowaną osobą w tym wszystkim jest jednak George Michael. Znienawidzony przez masy chłopina nic złego nie zrobił. Ot nagrał kiedyś piosenkę świąteczną, bo któż tego nie zrobił. Ale to była tylko jedna piosenka, przez którą jednak cala reszta jego twórczości poszła w diabły.

A z Wham! potrafiło być zdecydowanie lepiej, lirycznie i instrumentalnie, czy tez disko-rockowo z czarnym basista. Potem George nagrał świetną płytę Faith, zaliczył parę przednich duetów, miedzy innymi z Eltonem Johnem, czy znacznie później z Mary J. Blige, dał najlepszy, moim zdaniem, wystep na koncercie po śmierci Freddiego i jako jedyny poradził sobie z piosenkami pisanymi pod Zanzibarczyka. Na gruncie prywatnym zaś, mimo iż została boleśnie obnażono jego nieznajomości celu istnienia sanitariatów, nie stracił nic z dystansu do siebie.

I gdyby nie ta jedna, pochopnie nagrana świąteczna pioseneczka, to byłoby tak pięknie.

Ale co z oldskulem? 1990, początki ery CD, pianino, gitara i blondynka, ze spojrzeniem, od którego człowiek nie wie czy mu zimno czy gorąco.

George Michael – Freedom.

Written by bebuk

sobota, 20.11.2010 at 00:57

Napisane w 90s

Tagged with , , , , ,

Czego wart jest dobry żart?

with one comment

Przeczuwając trzecim okiem francuskojęzyczne ataki na dobór oldskulu od razu się tłumaczę.
1) Piosenkarka wykonująca dzisiejszy utwór jest sama w sobie oldskulowa. Czemu? Chociażby przez wykonanie pewnej piosenki z nie mniej oldskulowym artystą.
2) Bo wystąpiła w najbardziej oldskulowym filmie w historii polskiej kinematografii.
3) Bo jej mężem jest Andrzej Kondratiuk, z którym nawet ustalanie listy zakupów najpewniej mózg lasuje.
4) Bo nie powie nikt, że przestarzałe powiedzenia, wrzucone ni w pięć ni w dziewięć, nie są oldskulowe.
5) Bo imię Iga dobrze mi się kojarzy.

Iga CembrzyńskaMówiłam żartem z Opola z 1965 roku.

Written by bebuk

czwartek, 23.09.2010 at 21:34

Napisane w 60s

Tagged with , , , , , ,

VHSu czar.

with one comment

Drzewiej to Panie bywało. Po boiskach się biegało od rana do wieczora, z przerwą na szybko przełykany obiad, radia się Panie słuchało po nocach, czy Kaczkowski coś o nowych płytach nie powie, pierwsze empetrójki się Panie z kafejek nosiło na dyskietkach, co to niby nośnikami były, a tak naprawdę to psujnikami się powinny nazywać, koszulki zespołów się kupowało na wycieczkach klasowych do Krakowa i filmy się oglądało z kaset VHS. I właśnie te ostatnie, dające jakby tłusty obraz przez tysiąckrotne odtworzenia czy przegrywania, stały się źródłem oldskulu dzisiejszego.
W 1996 oczom świata ukazała się doskonała produkcja Roberta Rodrigueza Od zmierzchu do świtu, a w niej pewna piosenka i tańcząca do niej pewna pani, która objęła w niepodzielne władanie wyobraźnie dojrzewających chłopców, póki nie zastąpiła jej inna pani.

Poniżej znajdują się dwa klipy do After Dark zespołu Tito and Tarantula. Pierwszy dla ucha, drugi dla ucha i oka (ale trochę NSFW).

PS. Przy okazji Tito i Tarantula nie da się nie wspomnieć o dwóch innych kawałkach, mianowicie Angry Cockroaches i … Machete.

Written by bebuk

czwartek, 16.09.2010 at 18:18

Napisane w 90s

Tagged with , , , ,

%d blogerów lubi to: