Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Archive for the ‘30s’ Category

Czy się znów spotkamy?

leave a comment »

Wiecznie coś nie tak z moimi wpisami, a to za mało ciekawostek, a to egzegeza tekstu wątpliwa, o komentarzu do warstwy muzycznej lepiej nie mówić. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż treść rozważań ma się nijak do zaprezentowanej piosenki, zresztą proszę się przekonać…

Zapowiada, że to będzie jego ostatnia trasa koncertowa, prezentuje podczas niej w całości album, który jest jego dzieckiem od początku do końca, a rolę akuszera jego narodzin wykonywał tak gorliwie, że rozbił jeden z najbardziej wpływowych zespołów muzycznych w historii. Człowiek z wizją ale zarazem despota pozbawiony nieraz samokrytycyzmu, megaloman serwujący czasem patos w porcjach nieprzyswajalnych przez zdrowy organizm, słowem – Roger Waters.

Piszący te słowa repozytor był na koncercie trasy upamiętniającej wydanie trzydzieści lat temu płyty The Wall i zaświadczy, że spektaklu o takim rozmachu i precyzji wykonania, zarówno pod względem muzyki jak i efektów specjalnych, ten kraj jeszcze nie widział. I może długo nie zobaczy, skoro tacy jak Roger Waters schodzą powoli ze sceny…

Cofnijmy się jednak kilkadziesiąt lat wcześniej, gdy przyszły lider Pink Floyd był jeszcze chłopcem, któremu jak wielu innym Brytyjczykom otuchy w trudnych wojennych czasach dodawała piosenkarka, będąca wówczas gwiazdą pierwszej wielkości. Jej piosenka, którą znajdziecie poniżej, dziś trochę zapomniana, to prawdziwa perła wśród licznych utworów opisujących  drugiej wojny światowej. A okruch tej perły przemycił trzydzieści lat temu człowiek, który odwiedził w tym tygodniu Polskę. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

Vera Lynn – We’ll Meet Again

Reklamy

Written by bzofik

środa, 20.04.2011 at 21:19

Napisane w 30s

Tagged with , , , ,

To ostatnia niedziela

leave a comment »

Mój świat stanął na głowie. Runął mój światopogląd. Wszystko to od czasu, gdy dowiedziałem się, że przebój m.in. Mieczysława Fogga nosi tytuł To ostatnia niedziela. W nieświadomości żyłem do wczoraj, kiedy to błądząc po wikipedii trafiłem na wpis o tejże piosence, gdzie wyraźnie zaznaczono, że tytuł jest często mylony.

Pan Mieczysław Fogg (wł. Fogiel) śpiewał tę piosenkę w latach trzydziestych a jego wykonanie stało się chyba tym najsłynniejszym – pomimo sporej konkurencji! Tekst traktuje o rozstaniu mężczyzny z kobietą (co należy zaznaczyć w tym szalonym XXI wieku ;-), jest prośbą o spędzenie ostatniego dnia, niedzieli, razem. Potem, co jest nie powidziane wprost, mężczyzna popełni samobójstwo. Ponura historia spowodowała, że tango nazwano tangiem samobójców. To w ogóle była jakaś plaga „samobójczych utworów”, bo też w tym okresie powstała węgierska Gloomy Sunday.

Warto wspomnieć przy okazji, że 5 dni temu, 3 września minęła 20 rocznica śmierci pana Fogiela – śpiewający barytonem artysta zmarł w Warszawie w roku 1990.

Kończąc bardziej optymistycznie, utwór w wykonaniu Fogga został wykorzystany w filmie „Chłopaki nie płaczą”. Jak to ujął Bolec:

[…] nie mówi o tym, że ‚widziałem ptaka cień’, albo że, kurna, ‚wszystko się może zdarzyć’. Wieeelkie odkrycie! Jasne, kurwa, że wszystko się może zdarzyć!

Enjoy!

Written by msq

środa, 8.09.2010 at 22:30

Napisane w 30s

Tagged with , , ,

%d blogerów lubi to: