Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Posts Tagged ‘Italian

Puste słowa

leave a comment »

Jednym z punktów wycieczki do stolicy Francji był Montmartre. Artystyczna dzielnica Paryża, oprócz żelaznego punktu jakim jest Czerwony Wiatrak, jest także w posiadaniu setek szkieletów znanych osobistości skupionych głównie w okolicach Cmentarza Montmartre. Byliśmy tam, głównie żeby zobaczyć ponoć-ładnie-utrzymany grób Dalidy. Poszukiwania trwały dość długo, bo chociaż cmentarz jest mały, to akurat poszukiwany grób jest ukryty w dość odosobnionej, wyższej części cmentarza. W końcu się udało i ujrzeliśmy kwiaty z posągiem. No cóż, podejrzewam, że niewiele grobów mnie w życiu poruszy, Dalida nie stanowi wyjątku, nie jestem w stanie tej sztuki docenić.

Autorka dzisiejszego przeboju miała dość nieciekawe życie – mężczyźni, z którymi się wiązała kończyli ze sobą (z tęsknoty za piękną Dalidą?) strzelając sobie w głowę albo trując spalinami. Tak skończył Lucienne Morisse, którego zostawiła dla Jeana Sobieskiego. Tak też skończył Luigi Tenco oraz Richard Chanfray. I tragiczna Dalida też popełniła samobójstwo (nie uwierzymy w bajki, że była bardzo głodna i chciała najeść się 120 sycącymi tabletkami nasennymi po czym z pragnienia popiła to wszystko orzeźwiającą whiskey).

Tak czy inaczej przybyliśmy, zobaczyliśmy i obfotografowaliśmy a potem podążyliśmy w kierunku Pere-Lachaise do Jamesa Douglasa „Jima” Morrisona.

Dzisiejszy wpis sponsoruje znajomy, który pośrednio podrzucił mi wersję hitu dla prawdziwych twardzieli.

Dalida – Parole, Parole

Written by msq

poniedziałek, 7.01.2013 at 22:59

Oldschoolowi makaroniarze

leave a comment »

Żeby nie było monotonnie i jednolicie uciekam dzisiaj od języka angielskiego. Uciekam nie byle gdzie, Włochy to przecież wylęgarnia zespołów jednego hitu, które zniknęły szybciej niż się pojawiły, ale które jednak przypominają o sobie raz na jakiś czas za pomocą środków masowego przekazu. Kraj, który dorobił się własnego „gatunku”, jeśli można tak określić te pioseneczki — italo disco.

Z uwagi na nikłą popularność włoskiego w Polsce niewiele osób wie, o czym traktują teksty w hitach italo disco. Być może proste rytmy są tylko przykrywką dla głębokiego przekazu, który płynie z utworów, może zaszyte są w nich życiowe prawdy i rady. A może nie. Kto wie? Ja niestety nie wierzę w tę pierwszą opcję, jest to oczywiście niczym nie poparte, po prostu język włoski w ogóle nie pasuje mi do poważnych utworów. Przepraszam, ale nie potrafię jakoś tego usłyszeć, ogarnąć, nawet w superhitach, które dożywotnio zapisały się w listach oldskuli.

Nie oszukujmy się jednak, w oldskulu nie zawsze chodzi o teksty (a może przeważnie o nie nie chodzi?). Tutaj reguły są inne i choć nie łatwo je zdefiniować, to na pewno nie jest to tylko tekst. To magiczna mieszanka, która nawet z języka włoskiego stworzy coś, co spodoba się tłumom.

Dzisiejszy oldschool to kolaboracja: Albano Carrisi i Romina Power. Para nagrała kilka hitów, z których dzisiejszy jest chyba najgłośniejszy. Zaczęli jako duo w 1975 roku i dotrwali do 1999 roku. Rozstali się 5 lat po zniknięciu ich córki (dotąd nieodnalezionej).

Al Bano Carrisi & Romina Power — Felicita

P.S. Nie lubię włoskiego

Written by msq

piątek, 16.12.2011 at 21:21

Napisane w 80s

Tagged with , , ,

Oldskul inspirowany

leave a comment »

Za namową pewnej fanki na Repo pojawi się utwór należący do tej dziwnej odmiany oldskulu, od której bolą zęby. Gdzieś w przeszłości był taki hit i nawet dość giba, ale jak foobar/iTunes/Winamp wylosuje tę perełkę to jakoś człowiek tak sprawdza, czy nie ma nikogo w pobliżu. A Ci co w pijackim szale ustawili sobie go na dzwonek, zabawiają współpasażerów w tramwajach szaleńczą walką z czasem w płonnej nadziei, że da się odebrać, zanim komórka osiągnie pełną głośność.
Zespół Baltimora, mieszanka włosko-irlandzka, historię ma krótszą niż przyjaźń Jagielskiego ze Szczuką. Działali w latach w latach 1985-1987 i w historii muzyki zapisali się jedną piosenką. Ale za to jaką. Szaleńczo dyskotekową, maniakalnie wpadającą w ucho i, co tu kryć, lekko obciachową. Może nie tak obciachową jak jak gotowanie rzepy myśląc, że to buraki, pytanie barmanki, czy tydzień wcześniej spało się w tym barze na podłodze, wjechanie w rów bo się ogrzewanie włączało, zgubienie się w Gorlicach, wychowanie seksualne z Zimą, ostatni sezon Różowych lat 70tych, Troll 2, ocieplane crocki, siostra twojej mamy z wysmarowaną sadzą twarzą podrywająca nastolatków, współczesny polski kabaret, osoby nieumiejące formatować tekstu, angielski Evy Minge, czy tłumaczenie się Manciniego po meczu z Lechem. Może nie aż tak, ale jednak.

Written by bebuk

Niedziela, 7.11.2010 at 18:28

Kaganek oldskulu

leave a comment »

Widzę, że sala prawie pełna, nie będziemy więc czekać na tych wykorzystujących kwadrans akademicki równie często co Jego Magnificjencja Rektor naiwność studentek pierwszego roku … ale ja nie o tym miałem.
Na ostatnich zajęciach wspomnieliśmy nazwisko Zucchero. Pamięta ktoś z Państwa? Nie? Czemu mnie to nie dziwi? W każdym razie, nazwisko to padło wtedy w kontekście Alannah Myles i na pewno znajdą Państwo w skrypcie coś na ten temat.
Dziś zajmiemy się samym Zucchero i historią tego jak … słucham? Na tablicy zapisać? Proszę. Historią tego jak … nie, nie PISZE, jak to się Pani raczyła uroczo wyrazić, przez X. Jak to sobie Pani wyobrażała? Że PISZE przez X, a MÓWI Cukkekso? Albo Pani musi zmienić kierunek, albo ja zawód.
W każdym razie, ZuccheRo długo próbował przebić się do świadomości słuchaczy spoza Włoch. Komercyjny sukces w rodzimym kraju było to jednak dla niego za mało, więc przeniósł się do Kalifornii, gdzie też z początku nagrywał albumy trafiające raczej do serc ludzi o wyrazistej mowie ciała. Przełomem w karierze Zucchero była współpracą z Paulem Youngiem, którą zaowocowała zanglizowaną wersją jego przeboju Senza Una Donna. Jak dobrym posunięciem była to kolaboracja pokazuje najlepiej fakt, że utwór ten zdetronizowała Cher sprzed czasów autotune na liście Eurochart Hot 100 number-one single.
Po nagraniu Senza Una Donna poszło już z górki. Do Zucchero ustawiały się kolejki chętnych na duety. Nagrywał między innymi z Joe Cockerem, Steviem Rayem Vaughanem, Ericiem Claptonem, Milesem Davisem, Stingiem, Luciano Pavarottim, Andreą Bocellim, Eltonem Johnem i Queenem po śmierci Freddiego.

Proszę państwa Zucchero i Paul Young w Senza Una Donna.

Na tym moglibyśmy skończyć, ale jako, że to prawie nasze 50 zajęcia to niedługo test jakiś trzeba będzie ułożyć i co gorsza poprawić.
Tu mają Państwo materiały do powtórki.

Written by bebuk

środa, 6.10.2010 at 15:39

Napisane w 80s

Tagged with , , , ,

%d blogerów lubi to: