Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Archive for Lipiec 2011

Czekając na rykoszet

with one comment

Ten kawałek to doskonałe połączenie spokojnej melodii zwrotek i szalonej jazdy pomiędzy nimi. Wpadających w ucho dźwięków klawiszy i zabójczych gitarowych solówek. Spokojnego wokalu i krzykliwego jazgotu. Powolnego rocka i hardrockowego szaleństwa. A dodatkowo to jeden z najpopularniejszych utworów Deep Purple. Mowa o… „Child in Time”.

Zaledwie parę linijek tekstu tworzy ten rozległy, 10-minutowy utwór będący protestem przeciwko wojnie w Wietnamie. Ian Gillian, wokalista DP i autor słów, tak pisze o jego powstaniu:

Zacząłem śpiewać a słowa przychodziły mi z łatwością, bo byliśmy świadomi zagrożenia wojną nuklearną kiedy to Zimna Wojna była w swoim najgorętszym punkcie. Za pomocą Radia Wolna Europa ten utwór jak i wiele innych dotarły do uszu i serc wielu podobnych do nas ludzi za Żelazną Kurtyną i, jak przekonałem się wiele lat później, świadomość, że gdzieś tam są ludzie, którzy kochają pokój była dla nich wielkim pocieszeniem.

Dlaczego kawałek stał się tak popularny? Gillian twierdzi, że „piosenka trafiła w aktualnie panujący nastrój”. Dawno już zakończył się tamten konflikt, ale słowa nadal jakby aktualne, kontekst tylko inny.

Deep Purple — Child in Time

Written by msq

sobota, 30.07.2011 at 14:23

Napisane w 60s, 70s

Tagged with , , , , ,

Królestwo dezinformacji

with one comment

„Pytanie do Radia Erewań: Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody?

Oczywiście, prawda. Tylko nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym tylko na ulicy Rewolucji, nie samochody tylko rowery i nie rozdają tylko kradną.”

Ten żart z długą i biała brodą (takie żarty w Repozytorium Oldskulu nie powinny jednak dziwić) doskonale oddaje, jakie wrażenie sprawiają współcześnie środki masowego przekazu. Im człowiek posiada więcej kanałów dostępu do nich, tym bardziej jego głowa puchnie od niepotrzebnych, nieprawdziwych, a czasem zwyczajnie wyssanych z palca wiadomości. Dziennikarze już nie kryją się nawet z wyścigiem kto głupiej, krzykliwej i z większym naciskiem na sensację. Dodajmy do tego jeszcze pseudoekspertów, którzy z rozkoszą będą debatować o czymś, o czym nie maja zielonego pojęcia. Więcej kliknięć, więcej lepiących się tanią farbą stroniczek, więcej pieniędzy. Plus niekończąca się eksploatacja dwóch wspaniałych cech napędzających nas od wieków: ciekawość i próżność.

Znów w tym tygodniu temat mediów, ale trudno się od nich odciąć w zupełności. Jedno jest pewnie – problem nie zniknie, na dowód czego poniżej opatrzone muzyką przygarść informacji z nie tak odległej…przyszłości. I powrót do Repozytorium jego gości sprzed nieomal roku.

Electric Light Orchestra – Here Is The News

Written by bzofik

środa, 27.07.2011 at 22:37

Dobrze umrzesz, lepiej sprzedasz

with one comment

Umarła kolejna gwiazda. Używam wyrazu gwiazda w znaczeniu dość szerokim, bo pani Winehouse nigdy specjalnie nie słuchałem. Znam jeden czy dwa kawałki, doceniam głos, czyli idealnie się nadaję do roli telewizyjnej gadającej głowy. Nikt mnie do żadnej telewizji nie zaprosi, ale od czego mamy blogi.

W momencie, kiedy świata obiegła wiadomość o śmierci Amy, pracowite mróweczki otworzyły swoje przeglądarki i napędzane kronikarską powinnością zaczęły aktualizować strony Wikipedii. I tak Amy znalazła swoje miejsce w elitarnej grupie, zwanej Klubem 27, zrzeszającej znanych muzyków, którzy zmarli właśnie w tym wieku. Stanęła tam ramię w ramię tuzami typu Joplin, Morrison, Hendrix i po wsze czasy martwym Cobainem. Jest ich tam więcej, kto chce niech sobie poczyta.

Koncepcja jest dziełem Erica Segalstada, który próbuje ją wyjaśnić na parę różnych sposobów. Mówi o ogólnoludzkich problemach z wchodzeniem w pełną dorosłość, ale teza to nie znajduje potwierdzenia w liczbach. Próbuje też zasiać ziarnko konspiracji wspominając o wypadkach i zaginięciach znanych muzyków, na przykład Richego Edwardsa, ale jak to z teoriami konspiracyjnymi bywa, fakty zdają się potwierdzać tezę, bo po to zostały wybrane z morza statystyk.

Jedną rzeczą, z którą mogłbym się zgodzić to twierdzenie, że winny po części był przemysł muzyczny. Wiadomo, to Amy sama przechylała szklankę i naciskała tłok, ale zgadywałbym, że na pomoc nie mogła liczyć z żadnej strony. Jak powiedziała kiedyś Janis Joplin, ludzie, świadomie czy nie, chcą były muzycy bluesowi byli nieszczęśliwi. Co więcej, o ile stan Amy Winehouse pod koniec życia mógł wydawać się problemem to zwracał na siebie uwagę. Nieważne jak piszą, byle pisali. Czemu twierdzę, że to przemysł, a nie tabloidy? Cui bono. Zapłakani wydawcy i menadżerzy będą mówić publicznie o wielkiej stracie, a w zaciszu gabinetu planować reedycje, edycje specjalne, rocznicowe, wspominkowe, bonusowe… Smutne, że w dzisiejszych czasach śmierć stała się gimmickiem*, cechą rozpoznawczą, tanią sztuczką zwracającą uwagę gawiedzi.

Dla nieznanej mi znanej pani Winehouse, kolega z klubu, Jimi Hendrix.

Jimi Hendrix – Little Wing

*Autor wie, że to wyraz niepolski, ale bardzo by się przydał, w przeciwieńswie do nagminnej finalności wyprzedaży.

Written by bebuk

poniedziałek, 25.07.2011 at 10:27

Napisane w 60s

Tagged with , , ,

Na żywo, ale w studio

2 komentarze

Przez ostatnie kilka miesięcy w moim plejerze przewinęła się m.in. Nirvana. Rekreacyjnie słuchałem ich dawno, dawno temu jako „zbuntowany”, potem trochę mi przeszło i niedawno odkopałem dwie płyty.

Pierwsza z nich to „Nevermind”, jeden z tych krążków, które swój status kultowego zawdzięczają nie tylko muzyce ale też okładce. Spencer Elden, trzymiesięczny bobas sięgający po dolara na żyłce jest znany chyba wszystkim. Co ciekawe Spencer w wieku lat 12 pojawił się na okładce innej płyty pt. „The Dragon Experience” (znanego z trochę innych kręgów muzycznych cEvina Key’a — vide Skinny Puppy). Muzyczne na „Nevermind” znajduje się sporo perełek, najbardziej znany „Smells Like Teen Spirit” i kilka mniej znanych, ale równie dobrych (na przykład „Lithium” ze swoją linią basową albo niepokojący, mroczny „Something in the Way”).

Drugi CD należy do słynnej serii Unplugged produkowanej przez MTV. Nie będzie chyba wielkim przekłamaniem jeśli stwierdzę, że wszystkie płytki z tej serii są warte przesłuchania bo są po prostu ciekawe — inne aranżacje utworów to przyjemna alternatywa. Ostatnio unplugged nagrał swoje utwory Kult (mój faworyt: Czterej jeźdźcy (sample)) a wcześniej Hey. Na krążku Nirvany spory udział w trackliście mają covery, na przykład „Man Who Sold the World” Bowiego. Prezentuję jeden z nich, oryginał z końca wieku XIX o tytule „In the Pines” a.k.a. „Where Did You Sleep Last Night”. Wykonywany przez mnogość arystów zauważony także przez Nirvanę.

Nirvana — Where Did You Sleep Last Night

Written by msq

sobota, 23.07.2011 at 11:54

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

Repozytorium kontratakuje!

leave a comment »

Repozytorium Oldskulu, mroczna plątanina korytarzyków, ciasnych komórek i przestronnych sal wypełnionych po sam sufit trzeszczącymi od nagromadzonych na nich skarbów półkami. Jeśli gdzieś szukać piosenek kultowych to właśnie tam. Dziś czeka nas „kultowość” do kwadratu, albo nawet do sześcianu. Spotykają się bowiem nie tylko obdarzona tym przymiotem piosenka, ale także film, zespół oraz jego wokalista. Od czego zacząć, może tak – dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…

Wszystko zatem jasne – saga filmowa Georga Lucasa, która podbiła kina na całym świecie. Wielkimi fanami tej produkcji stali się młodzieńcy, którzy sformowali zespół otoczony od zarania rozmaitymi legendami – Kryzys. Wydana na płycie w 1981 r. piosenka od razu zyskała dużą popularność, czemu prawdopodobnie sprzyjało odczytywanie jej tekstu w kontekście politycznym. Tu jednak spora niespodzianka – jak przyznali sami muzycy, wersy:

„Myślę o tym żeby wyjść już stąd

Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd”

nie odnoszą się bynajmniej do sytuacji w PRL za czasów generała Wojciecha, ale zapachu dominującego w warszawskim klubie Hybrydy. Zgodnie jednak przyznają, że film o dzielnych Jedi i rozmaitych stronach mocy, był inspirujący na tle tandety i szarości państwa realnego socjalizmu. Sprawdź czy działa miecz, gramy.

Kryzys – Wojny Gwiezdne

Written by bzofik

środa, 20.07.2011 at 17:56

Napisane w 80s

Tagged with , , ,

Krótka piłka z mojej strony

2 komentarze

Kogo Rolling Stone nazwał w 1981 roku Panującą Królową Rock and Rolla?

Kto ma na koncie dziewiąty najlepiej sprzedający się album w historii?

Kto nagrał ponad 40 piosenek, które znalazły się na liście Top 50 singli w USA?

Kto współpracował i nagrywał z Kenny Logginsem, Tomem Pettim, Philem Collinsem, B.B. Kingiem, Ringo, Chrisem Isaakiem, a ostatnio Davem Stewartem?

Stevie Nicks. Ta laska z Fleetwood Mac

Stevie Nicks – Edge of Seventeen

.

Written by bebuk

wtorek, 19.07.2011 at 10:11

Napisane w 80s

Tagged with ,

Wykorzystaj swój czas, drugiego już nie będziesz miał.

leave a comment »

Tempus fugit, jak głosi łacińska sentencja. Jeszcze nie tak dawno biegałeś z dzieciakami, kopałeś piłkę. Dorosłość wydawała się bardzo odległa, ale czas nieubłaganie płynie i przesypuje się przez palce jak piasek. Nim się obejrzałeś minęło 10 lat. Dekada. W najlepszym przypadku dziesiąta część twojego życia, pesymistycznie dużo więcej. Kolejne lata płyną coraz szybciej, a ty nagle zdajesz sobie sprawę z tego faktu, ale jest już za późno, nikt przecież ci o tym nie przypominał. Trzecia część życia już za tobą, próbujesz nadgonić, ale każdy oddech nieustannie przybliża koniec. Pozostaje dom, pełen wspomnień, gdzie zatapiasz się w przeszłości, której obrazy wywoływane są przez rozmaite przedmioty, dźwięki, zapachy.

Znajomy przypomniał mi ostatnio kawałek „Time” Pink Floyd — cóż to za piękny obraz muzyczny pokazujący przemijanie czasu, kruchość człowieka, to jak marnuje i traci swój, jakże cenny, czas. Nie ma go za wiele, dlatego każdy dzień, każdy miesiąc i rok jest na wagę złota. Carpe diem, memento mori. Dwie maksymy, których w szkole średniej nie doceniałem; teraz widzę, że te krótkie sentencje to esencja mojego życia w tej chwili. Gdyby tylko wybudować jeszcze ten pomnik trwalszy niż ze spiżu…

Pink Floyd — Time

Written by msq

sobota, 16.07.2011 at 19:54

Napisane w 70s

Tagged with , , ,

%d blogerów lubi to: