Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Pokaż kotku co masz w środku

leave a comment »

Konstrukcja będzie dość przewrotna, ale powinniście to dzielnie znieść z podniesioną głową; z dobrego serca ostrzegam też, że lepiej zachować na finał sylwetkę wyprostowaną.

Zbliża się z tupotem małych stóp koncert Stinga w Łodzi, i w miarę tego zbliżania się wzrasta we mnie żal, że nie skorzystałem z tej przejedynej okazji w 2008 roku, żeby obejrzeć na żywo nie Stinga saute, ale ‚fszyskich czech’ Policmajstrów. To se ne vrati, pan pan pane Havranek, więc pozostaje mi katowanie bębenków ich nagraniami, w których jest aż nadmiar nerwu (moje ulubione Bring on the night tego najlepszym dowodem), aż nogi same się przebierają. Niemniej The Police są znani raczej jako blada twarz reggae, i jest to opinia pewnie uzasadniona.

Ten akurat nurt ma się u nas całkiem nieźle. Żeby było jasne: na tej muzie ja się za bardzo nie znam, ze względu na powtarzalność rytmu słuchanie tego w nadmiarze raczej mnie nuży, ale przyznać trzeba, że takich Vavamuffin wciągam z przyjemnością. Jakieś rastafariańskie dziedzictwo narodowe poza afromentalami zresztą mamy; akurat 25 lat temu ukazały się Ludzkie uczucia Daabu (o zgrozo, mikrofon trzymał wtedy w garści Andrzej Krzywy, którego nie kupuję, ale któremu dziękuję za dobrą definicję stanu mojego mózgu), który jest przecież, spójrzmy prawdzie w oczy, legendarny.

No, ale od reggae nie stronili też np. kolesie z Mr Zoob, znani szerzej z propagowanego niegdyś przez bzofa songu o ciężkiej doli komornika z charakterystycznym saksofonem, chrypiącym unisono z wokalem. Ja mam sentyment do innej ich piosenki, sam nie wiem czy bardziej za tekst, czy za jęczącego wokalistę, który po każdym wersie zwrotki funduje nam ‚o-o’ z jękiem do złudzenia przypominającym Rynkowskiego Ryszarda (któremu kiedyś z patosu pęknie żyłka na natchnionym obliczu i stanie się wówczas definitywnie polskim Joe Cockerem).

Teraz pointa, trzymać się. Na jesiennym rajdzie SKG wpadł mi w łapska zgotowany przez ludzi z tej jakże zacnej organizacji śpiewnik turystyczny, nad którym sobie usiadłem ja i moje pudło rezonansowe, i przy tej jakże szczęśliwej okazji odświeżyłem stary ale jary kawałek. Tekst do niego to nic innego jak politycznie niepoprawna wersja Mr Zooba (a może odwrotnie, to Mr Zoob był uładzoną opcją Jerzego Bożyka) który-  póki dostępny w drugim obiegu (a powiadam Wam, wkrótce za jego odpalenie będą diagnozować schizofrenię bezobjawową) z przyjemnością Wam serwuję. Tym chętniej, że to naprawdę przyzwoity, jazzujący fortepian i niebanalny głos. Reszta jest milczeniem.

Jerzy Bożyk, Zęby w dupie


PS Nie strzelać do pianisty!

Written by 1obo

czwartek, 18.10.2012 @ 20:56

Napisane w Brak kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: