Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Coś być musi do cholery za zakrętem

leave a comment »

Najwięcej czasu przygotowania notki zajmuje mi zwykle zbadanie co moi starsi bracia w wierze popełnili przed moim zameldowaniem się tutaj, a sporo tego, panie, było. Czytałem blog regularnie, ale nigdy pod kątem znanego z amerykańskich filmów sformułowania „ubiegł mnie, słońce (mej) plaży” (względnie: „Słońce Peru”), stąd nie wszystkie motywy zanotowałem jako nie-wyeksplorowane. Ten wydaje mi się względną nowością, więc do dzieła!

Jestem wielkim fanem muzyki filmowej, na dodatek tak, powiedzmy, ortodoksyjnym, że czasem dźwięk stanowi dla mnie, bo ja wiem, z połowę radości z seansu. Pod tym względem zgadzam się w stu procentach z Beksińskim – film trwa od emisji zajawki kompanii filmowej (metro goldłin mejer roaaaaaarhhh) i najchętniej ćwoków zasłaniających mi ekran potraktowałbym jak Michael Douglas w Upadku.
Cóż, inaczej nie sposób nazwać typów, którzy nie chcą nawet spróbówać dowiedzieć się co się stanie z bączkiem, tylko nareszcie wypieprzyć pudełko po popcornie, wysikać się i zapalić, bo przecież film trwał tak nieznośnie dłuuugo.

Nie będę dzisiaj propagował dokonań Zimmerów czy Morriconów, chociaż zasługują na to, jak, nie przymierzając, Badalamenti za Twin Peaks. Chodzić mi będzie zresztą nie o cały soundtrack, i nie o piosenkę końcową, ale o drobiażdżek, który stanowi wprowadzenie w tematykę filmu, czy – jak w naszym przypadku – serialu. Cóż, może objawia się u mnie tęsknota typu „za PRL-u to było, panie dzieju”, ale kiedyś muzykę do cholernej dobranocki nagrywali Zaucha czy Zborowski. A teraz? Nie, nie jest k*rwa prawdą że życie życie jest nowelą której nigdy nie masz dosyć. Nie dośc, że nie ma jednego ośrodka kompozycyjnego tylko wszystko koncentruje się na kompletnie nieistotnych pierdołach i nie ma jakiejś zborności, ogólnego sensu, to czasem masz tego życia po kokardę bo „nowela” nieznośnie się dłuży, jest dłuższa nawet od pieprzonego Giaura, bo to poemat dygresyjny jest w zasadzie. Ja wiem, że można jarać się melodyjką z M jak miłość, chociaż nie rozumiem tej podniety, ale proponuję jednak oddać Bogu, co boskie; uwielbiam Gintrowskiego za granie Herberta, za Odpowiedź w szczególności, ale piękny tekst Janczarskiego (Rodzina Poszepszyńskich i Kocham pana, panie Sułku) jest z jego ust płynący tak prawdziwy, że zęby bolą.

Przemysław Gintrowski, Zmiennicy

Advertisements

Written by 1obo

piątek, 7.09.2012 @ 00:40

Napisane w 80s

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: