Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Dokąd prowadzą wszystkie drogi

leave a comment »

Wpadł ostatnio w moje włochate łapska informator o festiwalach muzycznych odbywających się w Polsce, i – szczerze pisząc – szczęka mi opadła. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy w ekstazę wprawiała mnie myśl o Sziget Festival, o którym dowiedziałem się dzięki  modemowi 56k wydającemu dźwięki z piekła rodem (no, to był raczej dźwięk bram raju). Zadrościłem tej imprezy naszym bratankom od bitki i wypitki, i wznosiłem modlitwy do wszelkich wielkich Mzimu jakich zna ludzkość, żeby wakacyjny urlop moich padres, spędzany tradycyjnie w krainie palinki, wypadł akurat w czasie jego trwania. No, żebym sobie chociaż przez tę godzinę spędzoną na spacerze po Wyspie św. Małgorzaty mógł poobserwować puste szklane butelki i sterty petów, popatrzeć na zadymione twarze o fryzurach Castle Party godnych, i poczuć atmosferę wielkiego święta sex, drugs & rock’n’roll.

Teraz jestem duży i podnieta jakby mniejsza, ale od liczby festiwali odbywających się w Polsce naprawdę serce roście. Cóż, dla mnie jednym z pierwszych i najmilej wspominanych pozostanie Piknik Country w Mrągowie, po raz pierwszy zagrany w 1983 r. , czyli w czasach, kiedy z produktów ziemi amerykańskiej w Polsce były dostępne tylko cola i stonka; country było pewnie trzecie. Jak kto chce – na tegoroczną edycję jeszcze zdąży nawet z buta (start – 27 lipca), chyba że akurat bawi za wielką wodą, to tylko przy muy buenos aires da radę. Ja się nie wybieram, Wilki tam to kpina, ale de gustibus i tak dalej, poza tym transmisje telewizyjne wymagają gwiazd pod ogórek małosolny.

Nie mam pojęcia czy ta muza to oldskul, ale mnie kojarzy się nieodmiennie z latem i wolnością, która w ostatecznym rozrachunku przynosi zawsze smutek, ale bez niej życie byłoby takie, że nie dałoby się żyć. No, to teraz można już odpalać banjo, bo przed nami kawał drogi, w której towarzyszył nam będzie największy hit świętującego dzisiaj 70. urodziny Steve’a Younga, w nieprzyzwoicie prowincjonalnych (wieśniackich? jak zrobić przymiotnik od country?) harmoniach The Eagles (ale kawerowały to też Joan Baez i Dolly Parton).

Seven Bridges Road, The Eagles

Written by 1obo

czwartek, 12.07.2012 @ 20:13

Napisane w 60s, 80s

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: