Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Thinkpol, popieraj swoje!

with one comment

Ten debilny tytuł ma trzy źródła, których przedstawienie rzuci jakieś światło (ha, ha, ha) na ciemne ścieżki, po których podążają nie-ludzkie (moje prywatne) skojarzenia. Jedno bije z tytułu niedawnego wpisu innego RePoMasta, i ma związek z lokowaniem w reklamach nie tyle (w każdym razie: nie w tym przypadku) piosenek, co wizerunków postaci podobnych do wizerunków postaci znanych. Rezultat powoduje niezamierzony chyba efekt ludyczny, który grozi permanentnym skurczem przepony, i uniemożliwia realizację pożądań zorientowanych na zachwalane w reklamie marcheweczki i wyroby wędlinopodobne (wszystkie ropopochodne). Przykład. Edit: po pewnym zastanowieniu stwierdzam, że to może jednak być intencjonalne i uzasadnione równie zrytą (jak moje prywatne) asocjacją; w końcu atak śmiechawy i gastrofaza chodzą w parze, o czym chętnie zda sprawę każdy rastafarianin.

No dobra. Teraz podmieniamy nazwę reklamowanego przedsiębiorstwa na owoc kradzieży intelektualnej dokonanej na Orwellu (źródło nr 2), i mamy zasadniczą treść utworu, który jest dobry, bo polski, piękny i trzydzestoletni. To znaczy w moim wypadku jest oceniany jako  dobry raczej ‚mimo że’ polski, a nie: ‚bo’. Tekst jest – znowu – raczej z dolnej strefy stanów średnich, rażą niedokładne częstochowszczyzny (czy to oksymoron?) typu coś-dość, mnie-czerń itp., czasem rymy zbyt dokładne (kat-rad, mnie-śnie), a jak tekściarz (szacun!) podejmie tytaniczny wysiłek uzbierania na końcu wersu większej od 1 liczby sylab w jednym wyrazie, to kończy się katastrofalnie (ach, ten refren, z którego wynika, że pragnieniem podmiotu ‚lirycznego’ jest popełnienie ‚kilku błędów oddzielnie’; ‚samodzielnie’ ma o jedną sylabę za dużo do liczby dźwięków, sprytnie). No ale cóż z tego, że język mało giętki, skoro wydanie w roku 1982 tego potworka było kpiną z cenzury a ludzie wiedzieli aż za dobrze (nawet, jeżeli tego zespół nie planował), co o tekście myśleć (to a’propos trzeciego źródła tytułu wpisu).

Słucha się naszej bohaterki świetnie, dobrzy instrumentaliści, fajne sola i naprawdę świetna paszcza niejakiego Mirosława Bielawskiego. Poza tym ta żółć taśmy z lat 80., iście chajzerowska biel ubrań, fryzury na foksteriera, gitary zawieszone niemal pod pachą i wspomnienie Wideoteki dorosłego człowieka.

Coż, 3 maja musi być Teraz Polska. W Trójce Polski Top Wszech Czasów, część III już o 16.00. Mniam, ale najpierw podziękowania dla Janka za ten muzyczny trop (Gucin Gaj nasz!) i:

Bank – Ciągle ktoś mówi coś

Reklamy

Written by 1obo

czwartek, 3.05.2012 @ 13:46

Napisane w 80s

Tagged with ,

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Jako że autor wpisu wykazał filologiczne zacięcie, parentezę z zapytaniem uznaję za zaproszenie do dyskusji… o rymach :)
    Szacun za konceptualny tytuł tudzież wielorakie uzasadnienie.

    –>Niedokładne częstochowszczyzny – oksymoron jak tralala, chociaż to tylko fanatycy pokroju Felińskiego upierali się, że nie tylko musi być słychać to samo, ale i wyglądać ma identycznie (duże-róże odpada! ale zespołowi Bank cosie i doś(cie) – wybaczamy).
    A rymy zbyt dokładne to po prostu zwyczajne męskie, jednozgłoskowe. Nie są takie najgorsze, ale w nadmiarze faktycznie szkodzą i powodują (pół biedy, jeśli zamierzone) efekty komiczne.

    A żeby częstochowszczyzny były w 100% częstochowszczyznami – brak jeszcze sąsiadowania (jednak tekściarzowi zdarzyło się wersy skrzyżować).
    „Oddzielnie” jest strasznie sprytne, ale logicznie nie do uratowania, dlatego na fali pokusiłam się o swoją wersję (w końcu nie jesteśmy w temacie tłumaczeń melicznych, tu można poszaleć!)

    O, oddajcie mi moje spojrzenie na siebie
    O, niech błędów choć kilka samemu popełnię

    Rym równie niedokładny, ale sens dało się uratować razem z rytmem :D

    Jeszcze z innych walorów tego tekstu można się dopatrzeć instrumentacji zgłoskowej, z aliteracją nawet –
    „Wieczny WRzask”, goRszy „kRWaWy kat” robią zaiste grroźne wrrażenie. I tu należy się szacun – niejaki M. Bielawski nie tylko posiada paszczę, ale robi z niej profesjonalny użytek. (Ach, gdzież są dzisiaj tacy, co wibrują er i jeszcze artykułują po nim dźwięczne wu…)

    Dzięki, bardzo przyzwoity trzeciomajowy potworek!

    melismat

    piątek, 4.05.2012 at 03:55


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: