Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Pościelówa

2 Komentarze

Lojalnie przestrzegam stałych i przypadkowych czytelników – wasze muzyczne kubki smakowe zostaną wydane na nie lada próbę. Dziś bohaterką Repozytorium jest niepospolicie melodyjna piosenka o nachalnej estetyce tzw. pościelowy. Co to za słowo, które tak naprawdę nie jest nawet prawowitym słowem? Otóż termin ten ukuł się jeszcze, jak słusznie zauważają historycy i kronikarze, w zamierzchłych czasach dyskotek szkolnych (które jeszcze dwie klasy wcześniej nazywało się zwyczajnie „zabawami klasowymi”), gdzie w ten sposób określało się drwiąco utwory „do przytulania”. Nie wszyscy wypowiadający to słowo wiedzieli jednak, że jego etymologia wywodzi się jeszcze z innych rejonów zacieśniania kontaktów międzyludzkich, aczkolwiek zastrzeżonych dla kolegów o parę lat starszych bądź od biedy mających starszego brata/siostrę. Dość powiedzieć, że pewne piosenki, uważane są za niezwykle romantyczne i sprzyjające romantycznym uniesieniom. Słucham jednak naszej bohaterki i chcę zakrzyknąć za klasykiem „Hola hola basta!”. Czy na pewno piosenka pani Maggie Reilly, wysławianej już na naszym blogu za kolaboracje z Mikiem Oldfieldem zasługuje na takie miano? Przecież to ewidentny przebój, porywający refren i dość niespokojny rytm. Nie według mojej oceny. Uważam, że kategorię piosenek, do których przylgnęła ta deprecjonująca nazwa, o wiele lepiej wyraził scenarzysta pewnego filmu, wkładając w usta bohatera, te słowa na temat osoby muzyka (przekład nieautoryzowany zupełnie):

„Jelly Roll Morton nie grał. On pieścił te nuty. Brzmiało to jakby jedwab ześlizgiwał się po kobiecym ciele.
Jego dłonie były jak motyle, tak lekkie. Zaczynał w dzielnicy Nowego Orleanu, słynnej z polędwicy, ale nauczył się tak uderzać w klawiaturę w domach publicznych. Ludzie zajęci na górze nie lubią wrzawy. Oni pragną muzyki, która wślizguje się za zasłony i pod łóżka nie przeszkadzając namiętności. Taki rodzaj muzyki wykonywał. I był w tym naprawdę najlepszy.”

Gdybym miał szukać przykładów, zajrzałbym np. tutaj. Ale dziś bohaterką jest Maggie i jej piosenka.

Maggie Reilly – Everytime We Touch

Reklamy

Written by bzofik

środa, 6.07.2011 @ 00:41

Napisane w 90s

Tagged with , , ,

Komentarze 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. „Nie wszyscy wypowiadający to słowo wiedzieli jednak, że jego etymologia wywodzi się jeszcze z innych rejonów zacieśniania kontaktów międzyludzkich, aczkolwiek zastrzeżonych dla kolegów o parę lat starszych bądź od biedy mających starszego brata/siostrę.”

    Czy tylko mnie przychodzi na myśl kazirodztwo?

    bebuk

    środa, 6.07.2011 at 10:27

  2. Zaiste zdanie nie zostało zbudowane zbyt klarownie, winić należy tylko roztrzepanie autora. Niech jednak pozostanie we wpisie na wieczną dla mnie sromotę i nauczkę. Dla porządku wyjaśniam, że NIE chodziło mi o kazirodztwo. Pozdrawiam czujnych czytelników i współautorów.
    PS Być może jednak jest to sposób na zwiększenie popularności bloga – nasycenie go kontrowersyjnymi treściami…

    bzofik

    środa, 6.07.2011 at 17:04


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: