Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Acid rocka słuchają, narkomany jedne.

with one comment

Wpadła mi ostatnio w ręce książka Fear and Loathing in Las Vegas Huntera S. Thompsona. Tym, co nie znają, polecem zarówno ją jak i zrobiony sporo później, film Terriego Gilliama (jest Johnny Depp, więc może ktoś się skusi). Książka reprezentuje gatunek dziennikarstwa zwany gonzo, w którym to autor zamiast obnosić lustro po gościńcu, daje w kanał i robi sobie w tym lustrze zdjęcia komórką.
Ale do oldskulu. Książka jest zapisem napędzanej używkami wszelakimi wycieczki do Las Vegas autora/reportera/narratora i jego kompana prawnika. Książka zaczyna się od słów:

Byliśmy w pobliżu Barstow, na obrzeżach pustyni, kiedy narkotyki zaczęły działać.

i jak się pewnie domyślacie nie jest potem spokojniej*.

W pewnym momencie wspomniany adwokat, Dr. Gonzo, „postanawia” popełnić samobójstwo więc prosi swojego kompana o wrzucenie do wanny, w której siedzi, magnetofonu. Dlaczego nie suszarki, znacznie łatwiej dostępnej w łazience? Dlatego, że magnetofon ma wylądować w wodzie dokładnie w momencie, kiedy „królik odgryza sobie sam głowę„. Jaki królik, jaka głowa, co się dzieje?

Chodzi oczywiście o wydaną w 1967 piosenkę zespołu Jefferson Airplane pod tytułem White Rabbit. Pochodząca z albumu Surrealistyczna Poduszka wariacja na temat Alicji w krainie czarów była pierwszym kawałkiem, w którym udało się przemycić nawiązania do nielegalnych substancji do mainstreamowych stacji radiowych. Oczywiście natychmiast stała się hitem wśród kontrkultury końca lat 60-tych.

Jefferson Airplane – White Rabbit

Na deser zostawiam jeszcze dwa świetne covery. Jazzującą instrumentalną wersję George’a Bensona i nieco uwspółcześnioną wersją pani od Gollumów, która znalazła się na, bardzo ciekawej skądinąd, ścieżce dźwiękowej do ostatecznego filmu akcji.

* Jednymi z najpiękniejszych dwóch zdań w historii literatury jest “I think it’s about time to chew up a blotter,” he said. “That cheap mescaline wore off a long time ago, and I don’t know if I can stand the smell of that goddamn ether any longer.”

Written by bebuk

poniedziałek, 13.06.2011 @ 22:11

Napisane w 60s

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Białego królika pierwszy raz usłyszałem na ścieżce dźwiękowej z filmu Pluton. Do dzisiaj słucham.

    graforoman

    poniedziałek, 13.06.2011 at 22:18


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: