Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Żyć szybko, umrzeć staro*

leave a comment »

Są ludzie, których nie da się nie lubić. Lata w show biznesie, rzeki alkoholu, ścieżek więcej niż w parku, lekko odpychający wygląd i rozpoznawalność, której nie powstydziłby się żaden celebryta na świecie. I nie mówimy tu o Charliem Sheenie, ćpaniu tygrysiej krwi i Charliego Sheena. Jedynym powodem, dla którego tygrysy oddają krew, są pieniądze, które mogą szybko wydać na działeczkę Lemmiego Kilmistera.

Właściwie każde zdanie o 65-letnim muzyku zaczyna się od słowa podobno. Podobno jego krew mogłaby być używana w strzykawkach w celach śmierci, podobno od 30 roku życia pije butelkę Jacka Danielsa dziennie, podobno próbował każdego narkotyku, którego nie trzeba sobie wstrzykiwać, podobno przez jego alkowę (jak i kuchnię, schody, kort tenisowy, piwnicę i wszystkie pozostałe pomieszczenia) przewinęło się ponad 1.500 białogłów.

Do tego dochodzi specyficzny wygląd Lemmiego: bokowąsy, kowbojskie kapelusze, dwie potężne brodawki na twarzy i nienaturalnie wysoko umieszczony mikrofon. Nie da się też odmówić mu dystansu do samego siebie.

Do tego dochodzi muzyka. Jego Motörhead od 1975 roku gra dokładnie to samo, muzykę opierającą się modom, trendom ale i wszelkiej ewolucji, pozostając najbardziej rozpoznawalnym brzmieniem na świecie. Lemmy twierdzi, że za 10 lat będą grali dokładnie tak samo, tylko głośniej.

Lemmy zaczął grać na basie z musu, podobno nigdy tak naprawdę się tego porządnie nie nauczył i nadal gra jakby miał w ręce elektryka. No i ten śpiew! Wikipedia twierdzi, że jest to coś w rodzaju barytonu, ale jego maniera śpiewania sprawia, że wypada poza ramy takich klasyfikacji. Kto się zna niech sam posłucha próbki Lemmiego śpiewającego.

Nic dziwnego, że Lemmy stał się legendą, z którą współpraca jest nobilitacją dla takich tuz jak Slash, Dave Grohl (lekko NSFW) czy Ozzy Osbourne, któremu Lemmy pisał piosenki na świetny No More Tears. W geekowsko-metalowych kręgach (bardzo specyficzne środowisko) istnieje nawet takie powiedzenie, że nie da się stwierdzić, kto wygrałby walkę między Lemmim a Bogiem, bo to jedna i ta sama osoba.

Dla słabych w uszach wrzucam wersję akustyczną, pozostali zaś gitary powietrzne albo klawiatury w dłoń i jedziemy.

Motörhead – Ace of Spades

*tytuł nawiązuje do filmu dokumentalnego zrobionego przez BBC. Polecam obejrzeć chociażby pierwsze 10 minut, żeby zobaczyć jak wygląda Lemmy w świetle dziennym.

Advertisements

Written by bebuk

poniedziałek, 18.04.2011 @ 12:07

Napisane w 80s

Tagged with , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: