Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Ten, w którym dziewczyna staje się kobietą

leave a comment »

Nawiązywaliśmy już na naszym blogu do muzyki filmowej. Czy to przez skojarzenia z konkretnymi obrazami, czy też przez wielokrotne użycie tych samych kawałków, w jakiś sposób piosenki z filmów zostają na dłuższy czas w pamięci. Niektórzy mogą twierdzić, że po prostu kolejne generacje widzów zapoznawane są ze znanymi kawałkami, czy to w wersji oryginalnej, czy też scoverowanymi na nową modłę. I można narzekać, że nowe wersje nie sięgają oryginałom do zelówek i że przemysł filmowy korzysta z Zasady Mamonia prostym sposobem uatrakcyjniając swoje obrazy.

Jest jeden reżyser, wspomniany zresztą już na Repozytorium, który za pomocą piosenek znanych, mniej znanych i zapomnianych perełek tworzy klimat, nie bójmy się tego słowa, oldskulowy. Właśnie jego filmy, piszące na nowo historie kliszowych gangsterów, podstarzałych bokserów, mistrzów kung fu i Żydo-niedźwiedzi, i stylizowane na kino klasy B, wykorzystują muzykę w sposób odświeżająco odbiegający od standardów Hollywood. Wiem, wiem, prawdziwie niehollywoodzkie i non-konformistyczne jest alternatywne kino gabońskie, ale pan Tarantino jest chyba jedyną osobą, która jest w stanie przedstawić mainstreamowej publiczności scenę, w której grupa oprychów dyskutuje nad znaczeniem piosenki Madonny.

Tarantino znają wszyscy ale kto zna Neila Diamonda, przed tym czapka z głowy. Niby jest trzecim artystą z największymi sukcesami na liście Billboardu, ale niestety w mojej edukacji muzycznej ten pan wcześniej nie zagościł i znam go tylko jako jedno ze źródeł inspiracji Hugh Lauriego i autora paru piosenek coverowanych potem przez mniej lub bardziej lubiane przeze mnie zespoły. Przykłady: wspomniane już I’m a Believer zostało napisane przez Neila Diamonda (którego zresztą wytwórnia oszukała oddając piosenkę zespołowi The Monkees), czy też hit najbardziej jamajskiego zespołu z Birmingham Red Red Wine.

Dziś połączymy Tarantino i Diamonda. Podobno we współczesnym świecie da się w kilku krokach przejść od każdej osoby do dowolnej innej. Ja znam tego, on zna tą, ta uczyła tego i już. Tarantino z Neilem Diamondem możemy połączyć w … jednym kroku. Urge Overkill. Zespół ten nagrał 5 płyt ale znany na szerszą skalę jest tylko z powodu jednego kawałka, Girl, You’ll Be a Woman Soon, nagranego po raz pierwszy w 1967 roku i przywróconego do życia w 1994 na tyle skutecznie, że nie da się o nim mówić nie wspominając o jedynej osobie, która może „zabawiać” się z Marcellusem Wallacem, czyli lolitowatej Pani Wallace granej przez Umę Thurman.

Urge Overkill – Girl, You’ll Be a Woman Soon

Written by bebuk

wtorek, 1.02.2011 @ 20:36

Napisane w 60s, 90s

Tagged with , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: