Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Wpis, w którym pojawia się Mackie

with one comment

Fenomen coverowania piosenek jest znany wszystkim. Młode zespoły po garażach i piwnicach tłuką w nieskończoność Sweet Home Alabama/Zombie/Nothing Else Matters/Stairway to Heaven (niepotrzebne skreślić), by potem się wybić i nagrywać własne kawałki. Co poniektórzy jednak dochodzą do wniosku, że publika to umysły ścisłe i podobają im się piosenki, które już raz słyszeli, więc wydają niemalże niezmienione wersje znanych kawałków. 15-latki i ludzie o pamięciach złotych rybek zachwycają się „nowymi” piosenkami Brytni, Limp Bizkit, Madonny, Sheryl Crow, czy też, wybaczcie język nieprzystający repozytorom, Bloga 27. Oczywiście nie wszystkie covery są złe, ale wyłowić perełkę, wykonanie nadające oryginałowi nowego ducha, jest coraz trudniej.

Nie wiem, czy się nie mylę, ale dzisiejszy kawałek jest przykładem piosenki, która z jakichś powodów zawsze wychodzi dobrze. Czy to zasługa muzyki Kurta Weilla i słów Bertolta Brechta (oraz oczywiście tłumaczy tworzących późniejsze wersje w innych językach), czy też po prostu za takie piosenki nie bierze się byle kto, nie wiem.

A wersji było sporo. Wikipedia podaje, że piosenką, która może pochwalić się największą nagraną ilością wersji jest Yesterday Beatlesów z 3.000 wykonań. Niestety źródło nie zostało podane. Portal Allmusic twierdzi, że Yesterday pojawiło się na 3.029 płytach (cóż za zbieg okoliczności, prawie taka sama liczba, jak … chyba, że …). Niestety nie chodzi tu o piosenkę Yesterday, ale o piosenki Yesterday, w tym tę zespołu The Tune Wranglers, Pulp , Guns’n’Roses, Toni Braxton, Leony Lewis i wiele wiele innych. Mack the Knife natomiast daje 1.782 wyniki i ciężko wyobrazić sobie, że ktoś nagrałby inną piosenkę, pod tym samym tytułem. Co więcej, lista ta nie zawiera zawiera oryginalnych wykonań po niemiecku, jak i coverów w innych językach.

W każdym razie, idźmy po kolei.

Niemiecki oryginał jest częścią Preludium Die Dreigroschenoper wystawionej po raz pierwszy w 1928 roku. W 1933 roku wystawiono na Broadwayu pierwszą wersję dla anglofonów, która niespodziewanie nie spotkała się z wielkim entuzjazmem. Potrzeba było dwudziestu lat i żyznej gleby jazzu, aby piosenka wyrosła na prawdziwy amerykański standard, którego nagranie wydaje się punktem honoru każdego wokalisty o odpowiednio głębokim głosie. W Polsce najsłynniejszą wersję ballady o Mackiem nagrał, bo któżby inny, Kazik.

Na koniec zostawiam wam drodzy repozytorzy moją ulubioną wersję. Nie jest to jakaś perełka z lamusa, nieznana nikomu, a wręcz powiedziałbym, że wykonanie to pierwsze przychodzi na myśl, gdy ktoś myśli o nożowniku co mu mama Mackie na chrzcie dała. Nie wiem, czy to długoletni wpływ Setha McFarlene’a, czy też bardziej aktualny nastrój zbliżających się świąt, ale czuję w powietrzu ducha Sinatry.

Frank Sinatra i Jimmy Buffet – Mack the Knife

Written by bebuk

poniedziałek, 20.12.2010 @ 14:04

Napisane w 20s, 50s

Tagged with , , , , ,

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. […] rok pozytywnie. Pisaliśmy już o jednym standardzie, teraz weźmiemy się za drugi. W zeszłym roku portal New Musical Express przeprowadził sondaż w […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: