Repozytorium Oldskulu

You can never go wrong with those hits.

Małe przyjemności.

with 2 comments

Pamiętam jak dziś, że będąc małym brzdącem (to były początki lat 90, miałem wtedy 7-8 lat), biegając po domu mimochodem słuchałem włączonego radia. Pamiętam też, że cieszyłem się niezmiernie, gdy w radiu usłyszałem jedną z „tych fajnych piosenek”. W pewnym sensie smutne to były czasy – takie piosenki mogłem usłyszeć wtedy tylko w radiu, internety jeszcze nie były globalne, więc cyfrowa muzyka była dla mnie czarną magią, kaset też było jak na lekarstwo o płytach cd nie mówiąc.

Muzyka w eterze jest ulotna, nie mogąc jej ponownie usłyszeć te kilka minut było dla mnie niesamowitą przyjemnością; rezygnowałem z aktualnego zajęcia i wsłuchiwałem się w płynące dźwięki. Pytałem wtedy rodziców o tytuł i autora „tej piosenki co w radiu teraz leci”, w większości przypadków potrafili udzielić mi poprawnej odpowiedzi ale mnie, jako małemu dzieciakowi trudno było zapamiętać te wszystkie nazwiska i tytuły. Zresztą sama muzyka mi wystarczała. Tak w skrócie wyglądały początki mojej muzycznej edukacji.

Dzisiaj te kawałki, wtedy tak rzadko słyszane i dla mnie niedostępne, są w mojej playliście oldskulu. To, że mogę je usłyszeć w dowolnym momencie i dowolną ilość razy jest niewątpliwie jakimś krokiem do przodu ale jednocześnie zanika magia wyczekiwania. Kiedy usłyszę coś fajnego? Trafię na właściwą stację? O czym tam śpiewają? Globalna dostępność muzyki zabiła te wszystkie pytania i sytuacje a ja chciałbym jeszcze. Z tego powodu czasem zakładam słuchawki, włączam jeden z tych utworów i słucham. Od początku do końca. Raz. Bez przewijania. Bez cofania. Bez rozkojarzenia.

Rozmawiałem ostatnio ze znajomą o małych przyjemnościach w życiu – takich jak te w Amelii – czy w ogóle jeszcze istnieją? Wtedy z trudem chciałem sobie przypomnieć coś, co ma dla mnie takie znaczenie, rzuciłem jakimś przykładem, chyba niezbyt przemyślanym (zawsze uważałem Instant Messaging za słabe medium do takich rozmów), ale nie oddawał on w pełni tego co chciałem przekazać.

To jest jedna z tych moich małych przyjemności, trwająca ponad 9 minut. Zapraszam!

Chris ReaThe Road to Hell

Written by msq

środa, 15.09.2010 @ 14:58

Napisane w 80s

Tagged with , , ,

Odpowiedzi: 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Małe przyjemności! I właśnie sobie przypomniałam, że coś takiego istnieje. Małe, niby błahe, ale potrafią zdziałać wiele ;)
    Les petit plaisirs de la vie…

    roan

    środa, 15.09.2010 at 16:05

  2. […] grupy zaliczam jeszcze kilka innych, na przykład wspomnianą przeze mnie na łamach bloga „Autostradę do piekła” a także „Abracadabra” Steve Miller Band. Słuchając tej muzyki ma się ochotę […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: